To było coś niesamowitego. Czuł, że od samego patrzenia na nią może wszystko. Był zakochany jak nigdy. A jej spojrzenie przecież trwało tylko krótki moment. Całkowicie zanurzył się w jej pięknych błękitnych oczach, które w krótkiej chwili stały się jego wszechświatem, jego sensem życia. Twarz dziewczyny, przyozdobiona złotymi lokami, była dla niego najpiękniejszym widokiem.
Powinien podejść. Ale coś go powstrzymywało. Jego strach, że zbłaźni się, jak tylko do niej podejdzie, był za duży. Zawsze miał problem z nerwami. Jeszcze tyle ludzi w parku. Siedział naprzeciwko niej i tylko patrzył na nią. Obserwował, jak swoimi oczami wodzi po książce, którą czytała. Widział tylko ją. W końcu dziewczyna wstała i tanecznym krokiem odchodziła. James schował twarz w dłoniach. Do szmaragdowych oczu napłynęły łzy żalu. Czemu do niej nie podszedł?
Gdyby nie opuścił wzroku zauważyłby, że dziewczyna odwróciła się przez ramię zerkając tęskno w jego stronę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz